Pestycydy

Syntetyczne pestycydy
XX wiek przyniósł ludzkości wielu surowych lekcji, i jedna z ich — uświadomienie tego, że daleko nie zawsze człowiek czyni mądrze na własną korzyść. Razem z krwawymi wojnami, szalonym wyścigiem uzbrojeń ludzka głupota naocznie przejawiła się w użyciu na wasokiej skali nie do końca sprawdzonych środków, które w pewnej chwili zdawały się wygodnymi albo pożytecznymi. Właśnie takiej praktyce powinna przeciwstawiać się zasada domniemania ostrożności, jedna z najbardziej popularnych współczesnych idei w dziedziniee prawa ekologicznego, zgodnie którego każde nowe osiągnięcie technologii przede wszystkim powinno przejść surową weryfikację na bezpieczeństwo dla ludzi i środowiska, z czym one nierozerwalnie są powiązane. Więc, nie w zadnej innej dziedzinie konieczność tej zasady nie przejawiła się z taką jawnością, jak w zakresie wykorzystania pestycydów.
Właśnie waraz „pestycyd ” już w znacznym stopniu określa, powiązane z nim problemy. Korzeń „cyd” , który pochodzi z języka łacińskiego znaczy”zabijać”, mówi: bezpośrednie przeznaczenie tych substancji – to zabójstwo , zniszczenie żywego, wojna z przyrodą. Drugi człon „pest”, nawet obecnie w wielu językach świata oznacza on „szkodnik”,co pozwala zrozumieć, że wszystkie żywe organizmy człowiek dzieli na korzystne i dla niego i szkodliwe, którym odmawia prawo na istnienie.
„Pestycydy” – szerokie pojęcie które obejmuje szereg związków chemicznych, co mają negatywne działanie na żywą naturę. Najberdziej rozpowrzechnione oraz znane – to insektycydy, które niszczą owady; herbicydy niszczące chwasty; fungicydy walczą z grzybicą oraz rodentycydy dla walki z gryzoniami. Jednak istnieją środki skierowane przeciwko innych grup żywych istot: akaracydy (kleszcze), ichtiocydy (ryby), nematocydy (okrągłe robaki). Oprócz tego, do pestycydów odnoszą repelenty (substancje, które odstraszają owady), defolianty (które zastosowują sią dla przyśpieszenia opadania liści), desykanty (dla wysuszania roślin na pniu), stymulatory i inhibitory wzrostu roślin, a także baktericydy i antyseptyki. W jakości pestycydów wykorzystuje się prawie 700 (według innych danych — 860) chemicznych substancji, z których wytwarzają się kilka tysięcy preparatów chemicznych (tylko Agencją do spraw ochrony środowiska naturalnego USA zarejestrowano prawie 21 000 handlowych marek).
Masowe stosowanie pestycydów rozpoczęło się po Drugej wojnie światowej, kiedy w większości krajów były problemy z artykułami spożywczymi i skomplikowana sytuacja epidemiczna. Zdawało się, że pestycydy lekko i prosto rozwiązują oba problemy. Dosyć niedługo urok rozproszył się, ale pragnienie znaleźć lekką drogę okazało fakt, że, nie uwzględniając zwiększenie ilości świadczeń przeciw pestycydom, ich produkcja od połowy 1940- lat do połowy 1980-lat stabilnie rosła. Do początku 1990-lat wzrost trochę zwalnił się, ale potem znowu podskoczył i w 1994 roku, osiągnął objętości sprzedaży 27,8 mld dolarów, tym razem — kosztem krajów Azji i Łacińskiej Ameryki. Te dwa regiony zużywają teraz jedną trzecią pestycydów, które są produkowane w świecie, i prognozuje się podalszy wzrost. Przy czym według danych stanem na 1990 r. w krajach rozwiniętych corocznie powstają 25 mln. wypadków ostrych zatruć rolników spowodowanych pestycydami. Ogółem ż w świecie, według oceny Światowej Organizacji Ochrony Zdrowia, od pestycydów umiera 20 000 osób każdego roku.
Do połowy 1980-ch lat w ZSRR było produkowano każdego roku więcej niż 3000 tys. ton pestycydów 60 nazw. Do końca dziesięciolecia ZSRR zajmował ósme miejsce w świecie z tytułu produkcji pestycydów. Ale duża ich cząstka (30-40 %) była kupowana również za granicą. Szereg pestycydów ZSRR eksportował do krajów, które rozwijają się, w tym i zabronione w jakimś kraju, były to takie, jak DDT i inne chloropochodne związki.
Niestety trzeba uznać, że właśnie w ZSRR zastosowanie pestycydów przyjęło pewne z swoich najbardziej potwornych form. Zakłócenia nawet elementarnych przepisów ich użycia przyjęły na tyle masowy charakter, że mogły uważać się za regułę, aniżeli wyjątkiem. Pestycydy wykorzystywały się bez stosowania należnych środków ochrony i niebezpiecznymi sposobami, w niedokładnych koncentracjach; przechowywały się (i przechowują się) w nieprzystosowanych i nieodpowiednio urządzonych pomieszczeniach; ludzie wychodzili na pola po obróbce ich pestycydami, nie dotrzymując się czasowych przepisów. Dosyć często już zabronione do zastosowania pestycydy były nadal wykorzystywane “jako wyjątek” albo prosto niezgodnie z prawem. Same pestycydy, które były produkowane w kraju, nie odpowiadały jakościowo światowym standardom, często zawierały domieszki, co wzmacniało ich działanie na żywe istoty. Szeroko wiadomo, że pestycydy albo ich metabolity można znaleźć w organizmach ludzi po całym świecie, w tym i tam, gdzie one nigdy nie były zastosowywane, na przykład, u mieszkańców skrajnej Północy. Mniej znany fakt — że u mieszkańców północy Rosji obecność pestycydów w organizmie jest większą niż u mieszkańców krajów skandynawskiech.
W pewnym znaczeniu można powiedzieć, że problem pestycydów — to jeden z problemów, zrodzonych przeludnieniem Ziemi. Duża ilość ludzi żąda takiej samej dużej ilości jedzenia, która wytwarza się w zasadzie w postaci roślinnych monokultur, które wycieńczają glebę, podważają różnorodność biologiczną i doprowadziajłą do nienormalnego rozmnażania się pewnych gatunków, które stołują się tymi monokulturami, które ludzie zapisują do “szkodników”, a dla ograniczenia ich liczebności często starają się z przyzwyczajenia pójść krótką i tanią drogą, drogą masowego chemicznego niszczenia, ale ta droga okazuje się nie najwygodniejszą.
Pokolenia trucizny
Zazwyczaj uważa się, że w świecie zmieniło się za ostatni wiek (epokę najbardziej masowego ich użycia) trzy pokolenia pestycydów. Pierwsze pokolenie powstało prawie jednocześnie z Pierwszą Wojną Światową i według jakichkolwiek dzisiejszych miarek może wywoływać tylko czyste przerażenie, ponieważ składały się one w znacznym stopniu ze zwyczajnej trucizny, toksycznej dla człowieka i kręgowców prawie w takim samyn stopniu jak i dla tych “szkodników”, przeciwko którym one wykorzystywały się — były to związki arsenu i rtęci związku, które wykorzystywały się wielkiej koncentracji.
Powstaniu i wdrożeniu drugiego pokolenia środków dla wojny z przyrodą znowu sprzyjała wojna między ludźmi — Druga Światowa. W wojenny czas środki kontroli nad owadami są bardzo potrzebne, tak jak stan ogólnej trudności i masowych migracji ludzi płodzą się pasożyty — wszy, pchły, pluskwy, które sprzyjają powstaniu epidemii. Dlatego po całym świecie były z entuzjazmem przyjęte znowu wynalezione albo po raz pierwszy zastosowane dla walki z robactwem chloropochodne pestycydy — w tym takie obecnie znane ze sewj smutnej historii, jak DDT i heksachloran, on rownież 1,2,3,4,5,6, – sześciochlorcykloheksan (SChCH).
Insektycydem, właściwie, jest gama-izomer SChCH – lindan. Wtedy pojawiły się i nieco mniej znane chloropochodne, szereg których —
— aldryn, dyldryn, chlorheptan, chlordan, toksafen, mireks —później one weszły do “brudnego tuzina” najbardziej niebezpiecznych środków zanieczyszczających środowisko naturalne, które niewątpliwie są potępiane dziś przez wspólnotę międzynarodową. Ważny fakt: z “brudnego tuzina” dziewięciu substancji — trzy czwarte — składają właśnie pestycydy, kiedyś z radością przyjęte w jakości “cudownego ratunku” przed problemami. Do związków chloropochodnych również odnoszą się kilka herbicydów, które otrzymały szerokie rozpowszechnienie, w tej liczbie 2-4-D, który zastosowuje się jeszcze i dotychczas.
Druga klasa związków, do której odnoszą się wiele pestycydów drugiego pokolenia, —związki fosforopochodne, w tym etery kwasu tiofosforowego. Wśród związków tej klasy — insektycydy oktametyl, tiofos, merkaptofos. I całkiem nie przypadkowo do ich odnoszą się substancje, które wytwarzają się w jakości bojowych substancji trujących przy przygotowaniu do wojny chemicznej — dobrze znane jako zaryn i zoman. Różnica w trujących właściwościach broni chemicznej i pestycydów jest taka nieznaczna, że w szeregu wypadków wojskowi zwrócili uwagę na zapasy pestycydów w jakości strategicznej rezerwy z możliwym bojowym stosowaniem, a produkcja pestycydów nierzadko stawała się podstawą dla produkcji bojowych SO, i odwrotnie. Do tego samego pokolenia pestycydów odnoszą się herbicydy uretanowe i insektycydy, pochodne mocznika o chwastobójczym działaniu, rozmaite syntetyczne fungicydy, baktericydy, zoocydy, nematocydy.
Już w lata 1950-te ujawniły się negatywne skutki stosowania pestycydów drugiego pokolenia. To stało przyczną pojawienia się trzeciego pokolenia, które składało się w zasadzie z syntetycznych peretroidów i preparatów hormonalnych. Główne ich odmienne właściwości — przydatność do bardziej szybkiej rujnacji w środowisku naturalnym, ale przy czym posiadają wyższe trujące działanie, które pozwala zmniejszyć normy kosztów. Dzięki temu maleje zawartość pozostałości pestycydów w rolniczych produktach, ale zwiększa się prowdopodobieństwo wypadków pod czas ich stosowania (według sprawozdania Swiatowej Organizacjo Ochrony Zdrowia od roku 1988 ilość takich wypadków sięga liczby – 1 mln, jednak ta ocena uważa się bardzo zaniżoną).
Wśród pestycydów trzeciego pokolenia — sumicydyna, ambusz, cymbusz oraz decys.
Jak widzimy, zmiana pokoleń pestycydów przedstawia sobą smuztny i bezmyślny proces: warto ludziom zawieść się w jednej klasie substancji, po zrozumieniu, na ile one są szkodliwe, jak tuż na zmianę przychodzi inna, w której dlaczegoś z góry są przekonani, że już wszystko będzie w porządku. Pestycydy wprowadzały się z taką szybkością, że w ZSRR, na przykład, do momentu zakazu wielu niebezpiecznych pestycydów dla nich jeszcze i nie było wypracowano żadnych higienicznych norm. Nawet w USA, kraju z bardziej rozwiniętym ekologicznym ustawodawstwem, jeszcze w 1980-ych latach nie więcej 40 % pestycydów, które zastosowują się, przeszły wszystkie potrzebne testy. Właśnie temu durnemu łańcuchowi i musi, według idei, pokłaść koniec zasada domniemania ostrożności.
Opracowanie nowych pestycydów trwa z większą aktywnością, ale staje się bardziej skomplikowanym i skomplikowanym, o ile wymagania do nich na światowym rynku i w oddzielnych krajach stają się bardziej rygorystycznymi. W Europie, na przykład, koszt opracowania jednego pestycydu zrósł z 25 mln. ECU w 1975 r. do 125 mln. ECU w 1992 r. Droga pestycydu z laboratorium do lady trwa obok 10 lat, a cały czas, wytracony na jego opracowanie, sięga i 20. Po to, żeby wyobrać jeden perspektywny pestycyd, trzeba przepracować dziesiątki tysięcy substancji.
Czy są wygodne pestycydy?
Nic dziwnego, że chemiczne firmy dokładają dużo wysiłku dla promocji ˙ otrzymanych z takim trudem pestycydów na rynku. Według oceny amerykańskiego Instytutu światowych badań, marketingowe przedsięwzięcia producentów pestycydów są główną przeszkodą dla rozpowszechnienia bardziej ekologicznych sposobów prowadzenia gospodarki rolnej.
Mało kto rzeczywiście rozumie, w jakim stopniu drogi rozwoju naszej cywilizacji zależą od inercji — jak od inercji myślenia, tak i od inercji wkładów kapitałowych. Dość jeden raz wstąpić na drogę, która pokazała się z braku wiedzy bardziej lekką, i odkąd wszystkie środki i siły, włożone do tę drogę, wszyscy ludzie, którzy znalećli na niej środki dla swego istnienia, a czasami i do nieobliczalnego bogactwa, będą z całej siły starać się nie dać sią z tej drogi zwrócić, nawet kiedy ostatecznie stanie się zrozumiałym, że ona prowadzi do ślepego zaułka. Dziś obserwujemy to w przemyśle atomowym; co jest mniej oczywiście, że taka sytuacja zaistniała w gospodarce rolnej.
Warto było by włożyć te gigantyczne środki, które wydają się na produkcję, reklamę i stosowanie pestycydów, do opracowania alternatywnych metod prowadzenia gospodarki rolnej — i nie trzeba wątpić, że przy nagromadzonej już informacji i naukowym potencjale udało się by otrzymać te same praktyczne urodzaje, co i z pestycydami, ale bez krzywdy dla ludzi i przyrody. Przeszkadzają temu stereotypy, które potwierdzają się reklamową działalnością producentów pestycydów. “Reklamę” w tym wypadku trzeba rozpatrywać nie tylko w prostym rozumieniu. Na koszty chemicznych firm finansują się oddzielne badania i całe instytuty, które zajmują się poszukiwaniem “dowodów bezpieczeństwa” pestycydów; organizują się publikacje w środkach masowej informacji, które mają na celu przekonać w tym społeczeństwo.
Organizacją do spraw produktów żywienia i rolnictwa ONZ (FAO) przyjęła Kodeks rozpodziału wakorzystania pestycydów, który zakazuje niedokładną i bezpodstawną reklamę tych substancji — ale fragmentaryczne badanie reklamy pestycydów, przeprowadzone przez amerykańskie pozarządowe organizacje, od razu ujawniło wielu znacznych zakłóceń w tym Kodeksie.
Kiedyś uważało się, że “koszty na stosowanie pestycydów okupują się do 5-12 razy”. Jednak ta liczba rozliczała się bez uwzględnienia kosztu krzywdy, którą one nanosiły przyrodzie i zdrowiu ludziom. Tylko ekonomiczna strata od unieszkodliwiania pestycydami robactwa-zapylaczy, którą stosunkowo lekko obliczyć, składa 30-40 % od otrzymanego dochodu. To dotyczy nie tylko insektycydów, a i rozpowszechnionego obecnie herbicydu 2,4-D, ktśry jest śmiertelny dla pszczół; z innej strony, insektycyd lendan okazał się zdolnym przytłaczać rozwój jęcznieniu. Rybna gospodarka Azowskiego basenu od 1952 do 1975 r. straciła ryby wskutek zatrucia zbiorników wodnych więcej niż na 2 mld rubli — to też tylko jeden z najbardziej oczywistych przykładów.
Ilekolwiek wyraźnie zwiększyć skuteczność pestycydów nie udaje się w zasadzie, tak jak przystępuje do siły jedna z bazowych zasad żywej przyrody — zasada zmienności. Stosowanie pestycydu wywołuje wśród “szkodników” bezzwłoczny i skuteczny dobór właśnie według ich odporności do danego pestycydu. 3-4 pokolenia po zastosowaniu liczebność urażonego gatunku odnawia się i może katastroficznie powiększyć się, jeśli jego naturalne wrogi odczują uczułenie do danego pestycydu (a, znajdując się powyżej gatunku-celu w spożywczym łańcuchu, one będą bardziej poddani działaniu tego pestycydu). Powiedzmy, widliszki, które stały się jednyn z pierwszych celów pestycydów i które zawsze były przytaczane się jako przykład jednego z głównych sukcesów chemizacji, wyrobiły już odporność do wszystkich pestycydów, które zastosowywały się przeciw nim, i rozpowszechnienie choroby, która przenosi się przez nich, do 1990-lat nawet zwiększyło się. Inny wiadomy przykład — hodowcy bawełny z Peru, jednymi z pierwszych, jeszcze w połowie 1950-lat, spotkali się z nieprzyjemnymi skutkami zastosowania trujących środków chemicznych. Zamiast siedmiu głównych gatunków “szkodników”, z którymi oni zaczynali walkę, wkrótce oni juś walczyli z 13-toma, tak jak wskutek unieszkodliwiania owadów-drapieżników na scenę wyszły gatunki, które nie miały wcześniej ekonomicznego znaczenia, i wszystkie 13 różniły się wysoką odpornością do pestycydów. Na dany czas ponad 900 gatunków, które odnoszą się do wszystkich gałęzi żywej przyrody (robactwo, kleszcze, mikroorganizmy, rośliny, nematody i gryzonie) posiadają odpornością do tych czy innych pestycydów — i ponieważ stosowanie pestycydów trwa, to ich ilość, oczywiście, ciągle zwiększa się. Na terytorium byłego ZSRR odpornych gatunków jest około 150. Z innej strony, w Japonii w 1965 r. należało kontrolować na warzywnych kulturach 473 gatunki “szkodników”, a w 1980 r. — już 725. Nareszcie, więcej niż dziesięć gatunków owadów rozcięczyły odporność do pestycydów wszystkich istniejących dziś klas. Wśród nich — karaluchy, muchy, pstąka, mol kapuściany.
W wyniku obserwuje się brak realnego związku pomiędzy wzrostem stosowania pestycydów i urodzajnością. Zwłaszcza wyraźnie widać to na przykładzie ZSRR, gdzie wzrost użycia pestycydów wyprzedzał wzrost urodzajności wielokrotnie. Koszty chemicznej obróbki wynosiły czasami 30 % ogólnej wartości ziarna. To właśnie było obserwowane i w innych krajach, nadmiernie fascynujących się chemizacją —bawełna z Nikaragua na początku 1980-ch 26 % jej wartości były zobowiązane pestycydom.
Wojna przeciwko żywemu
Szkoda, którą sprzyczyniają pestycydy żywej przyrodzie, nie poddaje się dokładnej ocenie — ale całkiem dokładnie można powiedzieć, że ona jest ogromna. Główne znaczenie tutaj mają dwa czynniki: to, że wszystkie syntetyczne pestycydy —to substancje, cudze żywej przyrodzie i niedostępne metabolicznemu rozkładowi i to, że praktycznie wszystkie one są zdolne do bioakumulacji, czyli mieszczą się w żywych organizmach w większych koncentracjach, aniżeli w środowisku naturalnym. Wśród bardzo «szkodliwych» pestycydów — DDT, heptachlor, SChCH, czyli przede wszystkim są to chlorpochodne pestycydy — ale nie tylko one. Właśnie proces bioakumulacji robi praktycznie bezmyślnym pojęcie “dopuszczalnej dawki” trujących środków chemicznych, tak jak, zastosowane w całkiem małych ilościach, one, tym nie mniej, będą gromadzić się w organizmach.
Czułość do pestycydu zwierząt różnych gatunków, nawet bliskich sobie gatunkowo, może być wystarczająco różna, i dlatego, labolatoryjne próby na jednym albo nawet kilku gatunkach nie dają skutecznych rezultatów. W biocenozie obowiązkowo znajdzie się ktoś, bardziej czuły do trucizny, aniżeli labolatoryjne zwierzęta.Najczęściej zwierzę nie umiera bezpośrednio od zatrucia, a osłabia się nim i staje się ofiarą drapieżników (przekazując w wyniku toksynę im), chorób albo surowych warunków przyrodniczych. Przyroda toksyczności pestycydów jest rozmaita — to może być rakotwórczy albo mutagenny efekt, działanie na układ oddechowy, nerwowy i odpornościowy. Szczególnie mocno są zanieczyszczone przez pestycydy organizmy zwierząt morskich. Co dotyczy naziemnych ssaków, to one mogą odczuwać działanie pestycydów jak “mimowili”, w skutek rolniczego stosowania insektycydów i herbicydów, tak i celowo — na przykład, przy unieszkodliwianiu gryzoni. Szczególnie poddany tym urazom jak u ssaków, tak i u ptactwa, okazał się proces rozmnażania, przecież niemożliwość przynieść zdrowe i liczne potomstwo dla gatunku jest równoznaczną zgubie. Zresztą, na ptactwo również mocno działa unieszkodliwianie ich spożywczej bazy — robactwa; tak ludzie “odwdzięczyli” swoim dawnym pomocnikom w sprawie kontroli nad liczebnością “szkodników”.
Stosownie ryb, to pestycydy są drugim po przemysłowym zanieczyszczeniu czynnikiem, który skraca rybne zasoby wielu krajów. Dla ryb, w szczególności, niebezpieczne są wysokotoksyczne peretroidalne pestycydy trzeciego pokolenia. W zbiornikach wodnych pestycydy zastosowują nieczęsto — głównie, ich tam zmywa z pól. W USA tylko w 1988 r. uzupełniły sprawdzanie nowych pestycydów testem na rozpuszczalność; u nas ta charakterystyka, od której zależy przydatność substancji zanieczyszczać jak powierzchniowe łatwe, tak i podziemne wody, nie uwzględnia się jeszcze i dotychczas. Przypuszcza się, że blisko 30% wypadków zguby ryb w zbiornikach wodnych Rosji wywołano pestycydami, mianowicie, granozanem, który wykorzystuje się dla wytrawiania ziarna. Zwyczajnie, cierpą nie tylko ryby, ale i inne mieszkańcy zbiorników wodnych, zwłaszcza skorupiaki.
Nie ma co i mówić, że pestycydy również naruszają naturalną równowagę skomplikowanych gruntownych ekosystemów, podważając w ten sposób podstawy urodzajności. Herbicydy przy ich wielokrotnym stosowaniu unieszkodliwiają mikroskopijne gruntowne glony. W niektórych obwodach Indii i Indonezji w ten sposób sprawa doszła do pełnej sterylizacji, umartwienia gleby.
Każdy rok, miesiąc i dzień przynoszą wciąż nowe fakty działania pestycydów na żywą przyrodę, większość z których takie, że projektanci tych trujących środków chemicznych w zasadzie nie mogli i nie mogą ich przewidzieć. Trudność systemowego działania na żywą przyrodę taka, że, po to, żeby przewidzieć wszystkie ewentualne skutki, trzeba najwyżej być, jak mówią, Panem Bogiem.
Kto do przyrody przyjdzie z pestycydem, ten od niego i ....
Oczywistym jest fakt, że nie uniknął fatalnego działania pestycydów i sam ich twórca. Otrucia ludzi pestycydami rozdzielają się na ostre i przewlekłe, i ocenić ilościowo inne typy jest niezwykle skomplikowano. Przewlekłe zatrucia w ogóle tymczasem nie można wyliczyć ilościowo (chociaż rozumiemy jak wielka jest ich ilość), co dotyczy ostrych, to ich ilość oficjalną statystyką różnych krajów regularnie zaniża się. Według oceny amerykańskich badaczy, do 40 % ludzi, zawodowo związanych z produkcją i stosowaniem pestycydów, na podstawie biochemicznych wskaźników krwi, posiadają objawy poważbego zatrucia. Ale to nie jedyna grupa ryzyka, która otrzymuje zagrożenia od działania pestycydów. Do nich odnoszą się również ludzie, którzy mieszkają w okolicach miejsc stosowania pestycydów; którzy, otrzymują pestycydy z artykułami żywnościowymi; ci, kto pije wodę ze źródeł, jakie znajdują się obok mogilników niewykorzystanych i zabronionych pestycydów, i inne. Tak, w Tadżykistanie w 1970-ych lat wśród ludzi, którzy otrzymali ostre zatrucia pestycydami, tylko 23,9 % składali ci, kto był związany z nimi zawodowo. Dosyć podobne wskaźniki dla Uzbekistanu. Oba te kraje, na ten czas — republiki Związku Radzieckiego, odnoszą się do regionów powszechnego i szczególnie zmasowego zastosowania pestycydów praktycznie po całym ich terytorium. Przez artykuły żywnościowe do 1967-72 lat ostre zatrucie otrzymały w ZSRR 3761 osoba. Żadnych wniosków nie w jednym z tych wypadków nie było zrobiono, a dane, chociaż i nie zatajone, ale i nie opublikowane.

